Gruby czarny Kot, wszedł na płot i mruga, gruby czarny kot, będzie to bajeczka niedługa. Tak nazywa się słynny już kawałek, mój ulubiony kawałek, składu Kaliber 44., choć ich ulubiona plyta to 3:44 jest chyba moją ulubioną. Po księdze tajemniczej, oraz przemierzając świat w 63 minuty dotarliśmy tutaj. Joka i Abradab są mistrzami – w takt delikatnej zabawy dźwięku, który wydobywa się z bitów lekko jazzowych. Przychodzi Wena, odchodzą Rutyna, Litery tworzą Konfrontacje.
To tutaj jest Normalnie o tej porze i Masz albo myślisz o nich. Mam sentyment do tej płyty. Kiedy słyszę nawijanie Joki cieszy mi się japa. Podobnie jest z Abradabem. Nazwałabym ich „Cieszącym się Kalibrem”, bo gdy tylko zaczynamy słuchać chłopaków, od razu mimowolnie wprawiam się w uśmiech i jakąś bardzo przyjemną nostalgię, bo ich wspomnienia to również moje wspomnienia – „Przychodzi komornik, gdzie jest Joka? Znikł.” Oj ja też miałam plik takich mandatów. Pamiętam jak dzisiaj 🙂

Są takie rzeczy, które od razu budzą skojarzenia. Jedne, bardzo charakterystyczne, inne zupełnie przeciętne, a jednak potrafią obudzić wspomnienie lub doprowadzić do jakiś, takich lub innych wniosków. Takie marki to na przykład El Polako, albo WSRH. WSRH bluzy mają słońce, albo charakterystyczny napis, skrót od Wyższa Szkoła Robienia Hałasu. Od razu przyciągają nas do dwóch osób: Słonia i Szelleriniego. Słoń, znany głównie z tego, co można by nazwać nekrorapem, albo na przykład turpiorapem, a Szellerini? Z ciętego jak kosa flow.
Czy wiecie co to jest ha sztag w najlepszym wydaniu? Jeżeli nie, posłuchajcie sobie Dwa Sławy, albo jak kto woli Dwóch Sławów. Ludzie Sztosy to ich ostatnia płyta, którą można uznać za wyczerpanie tematu Hasztagów w tematyce polskiego rapu, ale nie tylko. W ich twórczości znajdziecie także dużo dystansu do rzeczywistości oraz specyficzny, czarny humor.
Podjąć decyzje to podobno połowa sukcesu. Czasami bywa tak, że bardzo czegoś chcemy, ale za nic nie potrafimy się zdecydować, przez co ciągle stoimy w miejscu, raz po raz narzekając na swoją sytuację. Bywa i tak, że niby się na coś zdecydowaliśmy, ale bez przekonania, jednak mimo to, zaczynamy podejmować kolejne kroki i droga jakby sama niosła nas gdzieś do przodu. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że póki człowiek nie podejmie decyzji, świat nie czuje się zobowiązany poprowadzić go do sukcesu. Można wymieniać mniejsze i większe sytuacje, ja przytoczę prozaiczną zupełnie.